If you're feeling down, here's the remedy
Zachęcamy do zapoznania się z najnowszym ogłoszeniem, w którym znajdziecie najaktywniejsze postacie zeszłego miesiąca oraz informację o remoncie!
Zestaw nowych zadań miesiąca możecie znaleźć pod tym linkiem.
Hasło do konta universal person to monterey.
Zablokowany
ex-żołnierz/bezrobotny, brak
Awatar użytkownika
about me
You are the ocean's gray waves,
Destined to seek the life beyond the shore - just out of reach.
185 cm
45 y/o
wydra za napisanie karty world water day - participation bage

Post ()

Oliver West
from Glenwood
data i miejsce urodzenia
01/01/1976; Londyn, Anglia
orientacja seksualna
Demiseksualna
stan cywilny
Kawaler
miejsce pracy
brak
stanowisko
obecnie bezrobotny
znak zodiaku
Koziorożec
największa fobia
Klaustrofobia
znaki szczególne
Nieco skrzywiony nos, blizna na łuku brwiowym, zmęczona twarz
choroby
Chroniczna bezsenność, PTSD
alergie
-
nick
echo
forma kontaktu
discord + pw
narracja/czas
3 osoba + czas przeszły
na co się nie zgadzasz w rozgrywkach
przyjmę wszystko, byleby miało ręce i nogi oraz nie stało w miejscu
wizerunek postaci
Karl Urban
— Jak się pan dziś miewa, panie West?
— To naprawdę konieczne?
— Nie rozumiem?
— Ta cała szopka z pytaniem o samopoczucie. Oboje tu jesteśmy, żeby to tylko mieć za sobą. No, ale tobie przynajmniej nie grozi zwolnienie ze służby, nie?
— Panie West, rozumiem pana frustrację, ale--
— Gówno rozumiesz. Miejmy to już za sobą, dobra?

***

— Niech mi pan opowie o swojej rodzinie. O swoim dzieciństwie, swoich rodzicach i tak dalej. Wszystko, co przyjdzie panu na myśl w związku z tym tematem. Oczywiście, nie ma pośpiechu.
— Nie rozumiem, jaki to ma związek z moją służbą.
— Panie West, proszę pana...
— Jezu, ale to upierdliwe. Dobra. Jestem jedynakiem. O ile mój staruszek nie narobił gdzieś w życiu swoich dzieci, ale to w sumie nawet bym nie wiedział. Moja matka... Zmarła, gdy miałem kilka lat. Nawet tego nie pamiętam. Jej nie pamiętam. Ale przynajmniej wiem, że była. Ojciec pił, odkąd tylko pamiętam. Lał mnie pasem po dupie, jak mu się coś nie spodobało. Czasami w ogóle nie było jedzenia. Czasami jadłem jakieś gówno ze śmietnika, bo tak głodny byłem. Ale przez większość czasu nawet się dało to wytrzymać. Nie to, żeby mi się to jakoś specjalnie podobało, ale dało się wytrzymać. Najgorzej było w jeden dzień i tak co roku. Chcesz sobie zgadnąć, kiedy?
— Powiedziałbym, że pewnie w rocznicę śmierci pana matki.
— Ano. Jeszcze tak się świetnie złożyło, że zmarła w moje urodziny. Więc pewnie wyobrażasz sobie, że nawet teraz ich nie obchodzę. To i tak tylko cholerna przypominajka, że dzień w dzień umierasz, starzejesz się, a za jakiś czas obrócisz się w pył, jak jakiś śmieć. Ojciec tylko raz sprawił mi prezent. W moje osiemnaste urodziny. Wyobraź to sobie - wracałem akurat ze szkoły, zmęczony jak cholera, poobijany, bo jakieś dupki z wyższej klasy postanowiły mnie skopać i jedyne, o czym myślałem, to wczołganie się do łóżka. Więc wchodzę do bloku, wyciągam klucze, otwieram drzwi - a on tam jest. Wisi sobie, skurwiel jeden. Czaisz? Powiesił się tak, żebym go znalazł. Nienawidził mnie aż do śmierci.

***

— A co ze szkołą? Jak ją pan wspomina?
— Tak samo, jak większość nastolatków. Piekło. Czasami nawet znośne. Pewnie byłoby lepiej, gdy nie banda starszaków, która uznała, że wychudzony dzieciak to idealny worek treningowy. Nauczyciele mieli to w dupie, a ja pewnie miałem szczęście, że inni uczniowie mnie po prostu ignorowali, a nie zaczepiali. No, ale była też ona.
— Ona?
— No, ona. Dziewczyna. Clarie. W tamtych dniach wydawała się... Nie z tej ziemi. Pomagała mi pozbierać moje rzeczy, kiedy moi dręczyciele wyrzucili je przez okno. Razem ze mną wlazła do fontanny, by je wyłowić. Kiedy rozbili mi nos, to ona pomogła mi pójść do szkolnej pielęgniarki. Stała się czymś, co choć trochę umilało mi codzienną rzeczywistość.
— Czy czuł pan coś do niej? A może ona do pana?
— Ja świata poza nią nie widziałem. Chodziłem jak kretyn po jakichś łąkach i kwiaty zbierałem, bo nie stać mnie było na porządny bukiet. Wtedy czasem coś w drewnie strugałem. Raz zrobiłem jej takiego pokracznego łabędzia, bo zawsze miała do nich słabość. Prawie się wtedy popłakała. Rzuciła mi się na szyje, na środku szkoły i nie puściła, aż nie wybrzmiał dzwonek. Byłem szczęśliwy jak nigdy. Ona chyba też. Skończyliśmy szkołę. Wybraliśmy sobie studia. Nadal byliśmy razem, Cholera, ja łapałem się każdej pracy, jaką tylko znalazłem. W końcu razem zamieszkaliśmy. Ja byłem wyczerpany, ona trochę mniej. Ale byliśmy szczęśliwi. Clarie zaszła w ciążę. Cholera, miałem zostać ojcem. Byłem zachwycony. Cieszyłem się jak durny.
— Ale w pana aktach nigdzie nie jest napisane, że założył pan rodzinę?
— Bo nie założyłem. Clarie- Ona... Zachorowała. Już jak była w ciąży, to była chora. Dziecko urodziło się zdrowe, pewnie, ale ona... Cały czas miałem nadzieję, że jednak jej się uda. Przecież jednego dnia śmialiśmy się i żartowaliśmy, ja nosiłem Theresę na barana - a następnego dnia Clarie była w szpitalu. Umierająca. 24 godziny. Nie poszedłem się z nią nawet pożegnać. Córka wtedy cały czas spędzała z przyjaciółmi Clarie. Ja... Cóż. Zgaduję, że zacząłem zmieniać się w swojego ojca.
— Czy to dlatego pan się zaciągnął?
— Ano. Pewnego dnia po prostu... Zdałem sobie sprawę, że nie chcę tego. Że Theresa na to nie zasługuje. Że ja nie zasługuję na nią. Wyglądała praktycznie jak Clarie, a ja... Czułem się tym sfrustrowany. Słuchaj, ja wychowywałem się z ojcem pijakiem, więc jak niby mógłbym skazać na to własną córkę? No więc spierdoliłem. Jak najdalej. Nic po sobie nie zostawiłem, jedynie naszyjnik. I zostałem żołnierzem.
— Myślał pan kiedyś o powrocie do córki?
— Na łeb upadłeś, czy co? Myślisz, że jakbym myślał, to bym siedział w wojsku 20 lat, prawie dał sobie zmasakrować nogę, tylko po to, by teraz liczyć się z tym, że zostanę niezdolny do służby? Gościu, ja obecnie nawet nie jestem w stanie utrzymać broni, bo tak mi to wszystko siadło na banię. Wiem, jaką wydasz opinię.
— Panie West, ja tylko wykonuję--
— Swoją pracę, wiem. Nie zmienia to tego, że mnie to wszystko wkurwia. Nie umiem nic robić poza wojskiem, a wy chcecie mnie po prostu wrzucić z powrotem w świat. Trochę to chore.
— Cóż, swój powrót do normalnego życia mógłby pan zacząć od znalezienia Theresy. Spróbować nie zaszkodzi - a taki pierwszy, duży krok mógłby panu bardzo ułatwić--
— Oszczędź mi tej łzawej gadki. Nie wiem jeszcze, co zrobię i w sumie nie wiem, czy chcę wiedzieć. Skończyliśmy rozmowę.
echo

California's "First" City, city of monterey
Awatar użytkownika
about me
your hand in mine, the tide washed our names from the shore
0 cm
0 y/o
california's "first" city

Post ()

akcept
Twoja karta została zaakceptowana. Gratulujemy i zapraszamy do gry!
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Monterey, zajrzyj tutaj. W miasteczku funkcjonują też kółka szkolne, drużyny sportowe i kluby dla dorosłych, o których możesz dowiedzieć się więcej tutaj.
Zachęcamy do założenia relacji, telefonu i kalendarza, które ułatwią znajdowanie rozgrywek i ustalanie wątków z innymi postaciami.

Życzymy dobrej zabawy!
monterey
brak multikont

Zablokowany