Wykonajcie twarde odświeżenie, żeby poczuć halloweenowy klimat. Gdzieś na ogłoszeniu ukryłyśmy link do strasznej playlisty. Zachęcamy Was do zmiany profili na odpowiednie dla najstraszniejszego dnia w roku!
Wykonajcie twarde odświeżenie i zajrzyjcie do najnowszego ogłoszenia, żeby dowiedzieć się o zmianach w regulaminie i nowym systemie nagradzania aktywności!
Subforum Monterey Fall Fair pozostanie dostępne do końca października, żebyście mogli dograć tam swoje wątki. Nie będzie już można jednak odebrać za nie dedykowanych odznak.
Something wicked this way comes... Halloweenowe zadania miesiąca są już dostępne. Czekamy na Wasze przerażające rozgrywki.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey
brak multikont

Studentka, -
Posy Pelletier
Awatar użytkownika
about me
Zamknij drzwi, usiądź przy oknie choć na chwilę daj się mi.
160 cm
20 lat
Cytuj

Post Posy Pelletier ()

[001]


Posy była osobą, która od czasu do czasu potrzebowała wyciszenia. Przebywanie samej ze sobą w otoczeniu cichego szmeru drzew i delikatnie muskającego skórę jej twarzy wiatru, wprawiało ją w o wiele lepszy nastrój. Tym bardziej gdy miała za sobą ciężki dzień na uczelni, podczas którego doszło do zgrzytu z jednym z wykładowców.
Bała się powiedzieć komukolwiek o przyczynie konfliktu; bała się, że jej słowa zostaną odebrane opacznie i to ona stanie się prowodyrką całego zajścia. Dopiero po kilkunastu minutach samotności wyciągnęła z kieszeni spodni telefon, na którego ekranie wystukała krótką wiadomość skierowaną do Larsa.

Za 15 minut tam gdzie zawsze?


Nieśmiało brzmiała jej prośba, chociaż potrzebowała tego dnia jego obecności jak nigdy wcześniej. Chciała aby ktoś otoczył ją opieką, dał poczucie bezpieczeństwa. Wiedziała, że nie od razu powiadomi mężczyznę o swoich problemach, że będzie to długi i żmudny proces. Wierzyła jednak, że zechce on trwać w nim i małymi krokami dotrzeć do ich sedna. Siedząc na jednym z powalonych drzew, zgięła nogi w kolanach podsuwając pod swoją brodę kolana. Minuty dłużyły się jej niemiłosiernie a ona w tym całym oczekiwaniu zerkała na ekran telefonu jakby domagając się potwierdzenia od mężczyzny, że zaraz będzie.
Jej zamyślenie przerwał cichy dźwięk stawianych kroków. Energicznie odwróciła się za siebie aby sprawdzić czy aby to jej kompan postanowił mimo wszystko zaszczycić ją swoją obecnością. Dostrzegając dobrze znaną jej męską sylwetkę, uśmiechnęła się blado po czym ponownie odwróciła wzrok przed siebie, opuszczając nogi bezwiednie, z konaru drzewa. Poklepała miejsce obok siebie, dając niemo mężczyźnie znak aby usiadł obok i pomilczał wspólnie z nią. - Byłeś zajęty? - zapytała szeptem, jakby bojąc się przerwać szmer liści. Dopiero po chwili odwróciła wzrok w jego stronę nie starając się nawet udawać, że ma dobry humor. Chciała zniknąć i to najszybciej jak się tylko dało.

Lars Abernathy
no name
wydra za napisanie karty

Były Żołnierz, Obecnie na rehabilitacji
Lars Abernathy
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
188 cm
33 lat
Cytuj

Post Lars Abernathy ()

Nie spodziewał się tego kompletnie… nie spodziewał się, że zauroczy się w dziewczynie 10 lat młodszej od niego. Zawsze był przeciwnikiem takich związków, uważał że zdrowa granica wiekowa to 5 lat. Sam był świadkiem, gdy jego bliscy kumple spotykali się z dziewczynami kilka lat młodszymi od niego. Warto również też zacząć od tego – że po tych wszystkich wydarzeniach jak: śmierć przyjaciela, wypadek siostry i problemy zdrowotne, udało mu się chociaż w sprawach sercowych. Poznał Posy nie dawno zrozpaczona dziewczyna siedziała smutna w barze z powodu rozstania (a dokładnie tego, że chłopak ją rzucił) ze swoim ukochanym. Była jeszcze młoda, chłopacy w jej wieku jeszcze nie myślą racjonalnie –a sugerują się głupimi decyzjami. Z tego co zrozumiał z tamtego płaczu dziewczyny, że jej obecny partner postanowił ułożyć sobie życie z inną. W sumie gdyby nie on – nie poznałby tak cudownej kobiety, a prędzej czy później zrozumie, jaki błąd popełnił rozstając z dziewczyną.
Dzisiaj chciał się spotkać z Posy w neutralnym miejscu… stan jego siostry w szpitalu pogarszał się coraz bardziej… a sami lekarze prosto informują, żeby nie robić sobie wielkich nadziei. Był wściekły… na siebie, że nie dopilnował siostry całkowicie, że pozwolił jej związać się z durnym Sven’em który okazał się skończonym dupkiem. Żeby nie było, siostra też miała sporo za uszami – zwodziła Lanaghana złudną nadzieją, że uda im się uratować tonący statek o nazwie „związek”. Okazało się ostatecznie, że oboje się rozstali – a dziewczyna zrozpaczona, wpadła podobno przypadkowo pod samochód – chociaż… kto wie, co tam naprawdę się wydarzyło… Nie chciał tym sobie teraz głowy zawracać, zwłaszcza że temat ten – jest bardzo bolesny.
- Dziękuję że przyszłaś – powiedział całkowicie zrozpaczony. Ale czy można mu się dziwić? Ciężko być szczęśliwym, gdy tak naprawdę w każdej chwili możesz dostać telefon z informacją „Pańska siostra nie żyje”. – Nie wiem co mogę więcej zrobić… Jestem taki bezradny
Posy Pelletier
MikoWHY#2758
wydra za napisanie karty 1 tequila, 2 tequila, 3 tequila, floor drunken sailor

Studentka, -
Posy Pelletier
Awatar użytkownika
about me
Zamknij drzwi, usiądź przy oknie choć na chwilę daj się mi.
160 cm
20 lat
Cytuj

Post Posy Pelletier ()

Widać każde z nich miało swoje własne zmartwienia. Jedno bardziej poważne, drugie mniej. Bo czym była kłótnia z profesorem przy walce o życie siostry Larsa? Właśnie w takich sytuacjach ludzie dopiero zdawali sobie sprawę z tego, że czasami warto jest się zdystansować i nie podnosić każdego zachwiania w życiu do rangi problemu. Gdy mężczyzna zajął miejsce obok niej oparła skroń o męskie ramię. Pragnęła być jego wsparciem, jednak miała świadomość, że raczej nie posiadała żadnej super mocy aby móc poprawić mu humor. Tym bardziej kiedy sama ledwie powstrzymywała się od płaczu. Stwierdziła więc, że jednym z lepszych pomysłów może być jedynie cisza. Milczenie w takich momentach i napawanie się odłogami natury potrafiło wyciszyć i zrelaksować człowieka chociaż na chwilę. Stąd też przyłożyła do swoich ust wskazujący palec dając mężczyźnie znak aby zamilkł, chociaż na chwilę. Opuściwszy rękę, nabrała do płuc ogromu powietrza jakby na zapas w obawie, że może go zabraknąć. Przymknęła oczy i delikatnie wychyliła się do tyłu, kierując swoją twarz w stronę ciepłych strumieni słońca. Musieli odetchnąć, oboje - zanim zaleją się falą gorzkich słów, zmartwień i obaw. Dopiero po kilku minutach odwróciła głowę w jego stronę, wwiercając w niego pełne skupienia spojrzenie. - Nic nie możesz więcej zrobić. - choć zabrzmiało to chłodno i oschle, nie chciała lekceważyć jego problemów. Z drugiej jednak strony stopniowe pogodzenie się ze stratą wydawało się być jej najbardziej racjonalnym wyjściem. Nie posiadał przecież wiedzy medycznej, nie mógł zakasać rękawów i zająć się siostrą jak na lekarza przystało. Z pewnymi rzeczami - choć z trudnościami - należy się najzwyczajniej w świecie pogodzić. - Czasami po prostu z pewnymi okolicznościami musimy się pogodzić. - chociaż psychologiem była naprawdę kiepskim, próbowała dać mu do zrozumienia, że często walka z losem jest tą nierówną.- Chyba niepotrzebnie Cię tu ściągnęłam. Chyba powinieneś zostać w domu i odpocząć. - bała się o stan jego zdrowia psychicznego i komfort życiowy, stąd wolała aby został w zaciszy swoich czterech ścian a nie został ofiarą kolejnych problemów, jakie miała zamiar zaserwować mu Posy. Zresztą teraz, widząc jego podły humor nie chciała obarczać go kolejną porcją zmartwień, nawet jeśli miałaby zaszkodzić tym sama sobie.
Posy nie do końca znała całą historię swojego towarzysza. Często jednym uchem wpuszczała serwowane prze niego informację aby po chwili wypuścić je uchem drugim. Zbyt często była rozkojarzona, nie skupiała uwagi na rzeczach ważnych, stąd mogła nie zdawać sobie sprawy z tego jak bardzo popieprzone życie miał Lars. - Mogłeś chociaż powiedzieć, że miło Ci mnie widzieć. - domagała się zainteresowania swoją osobą niczym małe, rozpieszczone dziecko. Cóż, jednak trochę było w niej tej dziecięcej naiwności i potrzeby atencji.

Lars Abernathy
no name
wydra za napisanie karty

Były Żołnierz, Obecnie na rehabilitacji
Lars Abernathy
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
188 cm
33 lat
Cytuj

Post Lars Abernathy ()

To nie prawda, że zmartwienia dziewczyny nie były ważne dla mężczyzny. Byli na takim etapie relacji, że mógł na spokojnie nazwać ją swoją przyszłą partnerką. Tylko powinna zrozumieć, że siostra jest dla niego równie ważna i nie potrafi się rozdzielić by jedną swoją połowę oddać wyłącznie pod zachcianki jego „ukochanej”, a drugą część oddać w opiece nad siostrą, która walczy teraz o życie. Posy odgrywała w jego życiu ważną rolę – każdy jej uśmiech, jej bliskość czy nawet zwykła uśmiechnięta emotka sprawiała… że Lars czuł się komuś potrzebny. Po powrocie nie miał zbyt wielu relacji… kobieta z którą flirtował parę miesięcy bez słowa uciekła z miasta olewając ich relacje, była żona przyjaciel wraz z ich dzieckiem uciekła do San Jose… chcąc zacząć życie od nowa – została mu Posy. Ale czy to źle? Gdyby nie ten splot wydarzeń, nie poznałby najcudowniejszej kobiety, jaką mógł sobie wyobrazić, mimo że była między nimi spora różnica wiekowa –ale słodzenie… Ale czy Posy nie lubi być tak chwalona?
- I to jest najgorsze. Nie gadajmy już może o tym – powiedział, czując bliskość kobiety kiedy ta przytuliła się do jego ramienia. Była taka wspaniała… mimo katastrofy która wydarzyła się w jego życiu w ostatnich miesiącach… to spotkania z kobietą zawsze były dla niego takie kojące… jakby dziewczyna była antidotum na ciężkie rany w życiu mężczyzny. Miała w sobie ciepło – którego tak bardzo długo szukał. W tym momencie w jego życiu… liczyła się tylko ona.
- Nie… - powiedział cicho… a następnie dodał w stronę dziewczyny – Nawet tak nie mów… Potrzebuję ciebie teraz jak powietrza – uzupełnił, chwytając kobietę namiętnie za dłoń. Chciał w tej chwili pokazać kobiecie, że on też jest wsparciem w tej chwili dla niej. Ona również, w życiu przeżyła straszne chwila…. Jakiś dupek zostawił tak wspaniałą kobietę po 4 latach związku. A może to dobrze, że tak się wydarzyło? Lars, może w końcu znalazł tą brakującą drugą połówkę… którą tak długo szukał przez całe życie?
- Ale czy ja muszę to mówić? Wiesz o tym, że zawsze cieszę się gdy cię widzę. Jesteś obecnie najważniejszą kobietą w moim życiu… - zabrzmiało to trochę jak wyznanie miłości? Może tak to miało brzmieć…. W sumie to czy do szczęśliwego związku… brakuje im jedynie pierwszego namiętnego pocałunku?
Posy Pelletier
MikoWHY#2758
wydra za napisanie karty 1 tequila, 2 tequila, 3 tequila, floor drunken sailor

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Sparta, obdarzona chyba najbardziej leniwym na tym świecie psem, musiała przykładać dużą wagę do spacerów i pilnować, by robić to regularnie. Nadając jej nowe imię przy podpisywaniu papierów adopcyjnych, tym samym przekształcając Truskawkę w Kluskę, nie wiedziała, jak bardzo odpowiednim będzie nowe miano. Chociaż jej psiak należał do tych większych, to powoli coraz łatwiej było ją przeskoczyć niż obejść, dlatego Sparta postanowiła zabrać Kluskę na dłuższy niż zazwyczaj spacer, pomimo jej protestów i zapierania się w progu łapkami. Starała się nie zmięknąć, widząc te nieumiejętne próby zostania w domu, ale tłumaczyła to sobie tym, że to dla jej dobra.
Zresztą i samej Sparcie spacer i pooddychanie trochę świeżym powietrzem wyjdzie na zdrowie. Ubrana w wygodne dresy, trzymając w dłoni smycz, wybrała się do lasu, korzystając z jednej ze spacerowych ścieżek. Kluska szła powoli przy jej nogach, początkowo ociągając się, z czasem jednak, gdy zauważyła, że jej protesty nie przynoszą oczekiwanych skutków, zrównała tempo ze Spartą. Była bez kagańca, bo kobieta miała spore wątpliwości co do tego, że jej psiak jest świadomy tego, że kły mogą służyć do czegoś innego niż tylko do gryzienia chrupek.
Pogoda sprzyjała i było dość ciepło, co tylko czyniło spacer bardziej przyjemnym. Sparta niezbyt myślała nad tym gdzie idzie, po części podążając ścieżką, a po części pozwalając się prowadzić psu w przypadku rozwidleń, bo jej było w zasadzie obojętne, jaką drogą pójdą. Z rozmyślań wyrwało ją nagłe zatrzymanie się Kluski, przez którą nieomal się przewróciła. Spojrzała z lekkim zaskoczeniem na unoszącego łeb, węszącego psiaka, a później rozejrzała się po okolicy.

harrie porterfield
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider spooky scary skeletons - halloween 2021 6 month feast - here's to us! 6 month feast - you're my only one dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter ernest hemingwhale - wyróżnienie aktywności sierpień 2021 pontoons and swimmers book worm you guys wanna start a fight? heart to heart a hard day's night wine&dine these boots are made for walkin' the queen's gambit tea is love, tea is life heavy scales copy printer argument friendly chats blood, sweat and tears tooth and claw pet me creatures of the night one does not simply walk into mordor this is the way you left me scream and shout i'll be there for you what's in your basket? majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk lipcowe zadanie - plaga komarów lipcowe kto zagra - amber monterey fall fair monterey fall fair - muddy boots monterey fall fair - start this fire
brak multikont

weterynarz, monterey bay aquarium
harrie porterfield
Awatar użytkownika
about me
Pani weterynarz w tutejszym oceanarium. Kocha brytyjską herbatę, włoską kawę, owoce morza i starą muzykę.
167 cm
26 lat
Cytuj

Post harrie porterfield ()

Miała dosyć siedzenia w domu, od kilku tygodni spędzała czas albo w pracy, albo u Caleba, albo w swoim własnym pokoju, co potrafiło w końcu zmęczyć. Choć pracowała jako weterynarz i na co dzień miała kontakt ze zwierzętami, to jednak brakowało jej kontaktu z czymś innym niż stworzenia morskie, bo ile można było pływać wśród krewetek, wydr, delfinów i fok? Planowała więc tego dnia wybrać się na spacer, trochę dłuższy, aby rozruszać kości i poczuć, że jest w niej coś więcej niż chęć zakopania się w swoim własnym łóżku. Ubrana więc w wygodny strój i swoje ulubione buty ruszyła jedną z leśnych ścieżek niedaleko domu, co dawało Harrie komfort możliwości szybkiego powrotu do domu, a jednocześnie świadomość, że w razie jakiegokolwiek upadku będzie mogła zadzwonić czy to do dziadka, czy do Caleba i poprosić o pomoc.
Ze słuchawkami w uszach przemierzała kolejne metry, a także kilometry, ciekawa co też dzisiejsza podróż poza zmęczeniem jej przyniesie. Słuchała również jednego ze swoich ulubionych podcastów o morderstwach w Hollywood. Była niezdrową fanką takich opowieści, wszystko co związane z zagadkami zaginięć, morderstw było dla Harrie niczym najciekawszy sposób na spędzenie wolnego czasu, a kolejne minuty podcastu rozwiewające wątpliwości na temat różnych sytuacji sprawiały, że Porterfield szła szybciej, jak gdyby miało jej to dać szansę sprawniejszego dotarcia do punktu, w którym dowie się wszystkiego, co o sprawie było wiadomo.
Nic nie zapowiadało, że tego dnia spotka ją coś zaskakującego, dlatego też kiedy kobieta przed nią zatrzymała się wraz ze swoim psem, Harrie również zwolniła, a w końcu stanęła w miejscu, wyciągając z uszu słuchawki. — Wszystko w porządku? — zapytała, może trochę głośniej niż by wypadało, rozglądając się razem z psem, jakby w poszukiwaniu czegoś, co sprawiło, że tak gwałtownie zrezygnował z dalszego spaceru.

Sparta Shepherd
karo#8737
wydra za napisanie karty nagroda - bee mine bean - the graphic master ciri - the imaginative creator stevo - the multiholic misha - the aesthetic queen marty - the originator calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 otter love pontoons and swimmers cinemaniac don't go breaking my heart friendly chats let's get it on it's leviOsa not levioSA chimichangas pet me bingewatch all night these boots are made for walkin' wine&dine moving day i forgot that you existed marcowe kto zagra - Second Chance Thrift Store marcowe zadanie - zbiórka charytatywna marcowe zadanie - złodziej majowe zadanie - wilk fairytale reveal - ee-vah? horror reveal - it horror reveal - nagroda specjalna

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Normalnie może i by nie chodziła aż tak często na spacery - te, chociaż niewątpliwie przyjemne, jeśli odwiedza się ładne lub ciekawe miejsca na świeżym powietrzu, to jednak Sparta miała lepsze sposoby na spędzanie wolnego czasu. Jednak posiadanie psa do czegoś zobowiązywało, tym bardziej, jeśli psiak obdarzony był grubymi kośćmi schowanymi pod gęstym futrem i fałdkami tłuszczyku. Stało się one jej dzienną rutyną, mimo protestów Kluski. Przynajmniej im obu pobycie na świeżym powietrzu i trochę ruchu wyjdzie na zdrowie. Sparta kiedyś miała nadzieję, że pies będzie jej towarzyszył podczas porannego joggingu, ale z czasem ją porzuciła, widząc, jak niechętnie podchodzi do zwykłego spaceru.
Ten wypad zapowiadał się całkowicie normalnie, zupełnie jak inne, jednak zatrzymanie się Kluski było czymś zaskakującym. Nie to, że nigdy tego nie robiła - wręcz przeciwnie, nagłe postoje były normalne w jej przypadku, ale zawsze podczas nich kładła się na ziemi, nie chcąc iść dalej. Teraz jednak uparcie węszyła w powietrzu, czując zapach, który jedynie ona w tym towarzystwie potrafi wykryć.
Słysząc czyjś głos, Sparta początkowo nie zareagowała, pogrążona w myślach, dopiero po chwili spojrzała na kobietę, która zapewne również chciała skorzystać z ładnej pogody i wybrała się na spacer. Początkowo nie wiedziała, co odpowiedzieć, w końcu jak wytłumaczyć komuś, że zachowanie normalne dla typowego psa, w przypadku Kluski jest czymś zaskakującym? Tym bardziej, że Sparta sama nie wiedziała, czy przypadkiem nie przesadza z tym wszystkim.
- Nie wiem. - powiedziała, odruchowo pociągając nieco smycz, by zmusić tym samym psa do ruszenia się z miejsca, ale ten dalej stał w miejscu. - Pierwszy raz widzę, by coś ją tak zaciekawiło. - dodała, uśmiechając się przy tym lekko, jakby chciała zakomunikować, że to tylko pies ze swoim psim rozumem, nic na to nie poradzi. I miała już podziękować za zainteresowanie i powiedzieć, że to nic takiego i sama sobie poradzi, gdyby nie nagły ruch psiaka. Kluska przestała węszyć i zapiszczała kilka razy, na końcu wyraźnie ciszej, jednocześnie chowając ogon pod brzuch i kuląc się.

harrie porterfield
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider spooky scary skeletons - halloween 2021 6 month feast - here's to us! 6 month feast - you're my only one dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter ernest hemingwhale - wyróżnienie aktywności sierpień 2021 pontoons and swimmers book worm you guys wanna start a fight? heart to heart a hard day's night wine&dine these boots are made for walkin' the queen's gambit tea is love, tea is life heavy scales copy printer argument friendly chats blood, sweat and tears tooth and claw pet me creatures of the night one does not simply walk into mordor this is the way you left me scream and shout i'll be there for you what's in your basket? majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk lipcowe zadanie - plaga komarów lipcowe kto zagra - amber monterey fall fair monterey fall fair - muddy boots monterey fall fair - start this fire
brak multikont

weterynarz, monterey bay aquarium
harrie porterfield
Awatar użytkownika
about me
Pani weterynarz w tutejszym oceanarium. Kocha brytyjską herbatę, włoską kawę, owoce morza i starą muzykę.
167 cm
26 lat
Cytuj

Post harrie porterfield ()

Wszystkie psy, które Harrie posiadała, w ostatnim czasie ze względu na dziadków tak naprawdę jej nie potrzebowały. Dotarła do punktu, w którym czworonogi wolały jeździć z babcią za miasto bądź leżeć u dziadka w gabinecie, kiedy on pracował, zamiast spędzać jakkolwiek czas z Harrie, co doprawdy było smutne i potrafiło zaboleć naprawdę głęboko. Rozumiała jednak, że bywała w domu rzadko i tak naprawdę nadchodził powoli moment, kiedy powinna wycofać się z życia pod jednym dachem z dziadkami. Mając dwadzieścia sześć lat trochę już nie wypadało siedzieć im na głowie, nawet jeżeli zapewniali ją na każdym kroku, że nie przeszkadza im to ani trochę. Jej odrobinę zaczynało, zapraszanie do siebie znajomych i przyjaciół robiło się problematyczne, gdy za ścianą wciąż ktoś był.
Spacer dla oczyszczenia umysłu był rzeczą, którą zalecał jej terapeuta niejednokrotnie. Był też czymś, co miało jej pomóc rozruszać kości i sprawić, że wreszcie będzie miała okazję pomyśleć o kilku sprawach, które w ostatnim czasie odwlekała w nieskończoność. I prawdopodobnie tak by przeleciał jej cały ten spacer, gdyby nie nagłe zatrzymanie się i cała ta dziwaczna sytuacja.
Zachowanie psa nie było zwyczajne i Harrie doskonale zdawała sobie z tego sprawę. A jeszcze dziwniej zrobiło się, kiedy psiak wyraźnie spanikował, wyraźnie czymś zaniepokojony do granic możliwości. Harrie zaczęła rozglądać się po okolicznych zaroślach, chcąc dostrzec to, co chwilę wcześniej było obiektem zainteresowania czworonoga. — Coś tam chyba jest. W krzakach — szepnęła cicho, odruchowo dłonią wędrując do swojej kieszeni, w której zawsze miała gaz pieprzowy. Nie mogła mieć pewności na co natrafi, czy to wracając z pracy czy też w czasie zwyczajnego spaceru do sklepu, który już kiedyś skończył się dla niej prawie tragedią. Teraz wolała być ubezpieczona choć minimalnie i coś czuła, że może to być dzień, kiedy po raz pierwszy z gazu skorzysta.
Z jednej strony chciała bliżej do tego wszystkiego podejść, wrodzona ciekawość dawała o sobie znać bardzo mocno, z drugiej jednak wiedziała, że nie jest to prawdopodobnie zbyt rozsądne. Spojrzała dlatego też na kobietę obok, ciekawa tego jak ona reaguje na tę nietypową sytuację.

Sparta Shepherd
karo#8737
wydra za napisanie karty nagroda - bee mine bean - the graphic master ciri - the imaginative creator stevo - the multiholic misha - the aesthetic queen marty - the originator calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 otter love pontoons and swimmers cinemaniac don't go breaking my heart friendly chats let's get it on it's leviOsa not levioSA chimichangas pet me bingewatch all night these boots are made for walkin' wine&dine moving day i forgot that you existed marcowe kto zagra - Second Chance Thrift Store marcowe zadanie - zbiórka charytatywna marcowe zadanie - złodziej majowe zadanie - wilk fairytale reveal - ee-vah? horror reveal - it horror reveal - nagroda specjalna

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Nie wiedziała, co ma myśleć o zachowaniu Kluski, bo nigdy wcześniej nie widziała jej w takim stanie. Nie należała do strachliwych zwierząt, z całą pewnością nie mogła jej również zaliczyć do tych bardziej odważnych - Sparta miała wrażenie, że ona miała po prostu wywalone na wszystko i nie zawsze do końca rozumiała, co się wokół niej dzieje.
Gdy Kluska kuliła się z powodu czegoś, co na razie tylko ona była w stanie zarejestrować wyostrzonymi i czulszymi niż ludzkie zmysłami, Sparta ponownie się rozejrzała, próbując zrozumieć, czego jej pies się tak przestraszył. W pierwszej chwili nawet nie przyszło jej na myśl, że mogłoby to stanowić dla niej zagrożenie. Martwiła się przede wszystkim o psiaka, zakładając, że bez powodu się nie boi. Nigdy dotąd nie była w takiej sytuacji, więc nawet nie wiedziała, jak się powinna zachować - czy przytulenie Kluski byłoby na miejscu i pomogłoby jej, czy tylko upewniłoby ją w tym, że banie się jest jak najbardziej na miejscu. Może nawet zaniepokojony pies byłby w stanie ugryźć, jeśli by się go dotknęło, nawet jeśli na co dzień używał kłów tylko do gryzienia przygotowanego już jedzenia.
- Może to tylko jakieś zwierzę... - odparła niezbyt przekonana, nie będąc pewną, czy faktycznie coś takiego byłoby w stanie wystraszyć jej psa. Bo mówiąc jakieś zwierzę, miała na myśli coś małego i względnie niegroźnego jak ptak czy gryzoń. Próbowała dostrzec coś w krzakach i chociaż w pierwszej chwili wydawały jej się być zupełnie niepodejrzane, to z każdą kolejną sekundą była coraz bardziej pewna, że coś faktycznie się w nich znajduje. Chociaż mogła po prostu sobie to wmawiać. Miała nadzieję, że sobie to tylko wmawiała.
Na chwilę spojrzała na Kluskę, stojącą nieruchomo, czuła na nodze grubą, ciepłą sierść kulącego się obok jej niej zwierzęcia. Odejście z nią w takim stanie nie było możliwe, Sparta nie miała na tyle siły by ją wziąć na ręce lub ciągnąć po ziemi na smyczy całą drogę do domu.
- Nie ma się czego bać. - powiedziała. trochę do psa, a trochę też do siebie. Nie zastanawiając się zbyt długo nad tym, czy to faktycznie jest taki dobry pomysł, postanowiła sprawdzić, co chowa się w krzakach. Często zdarzało jej się najpierw robić, a później nad tym myśleć, co objawiało się między innymi w sytuacjach takich jak ta - gdy miała z czymś do czynienia po raz pierwszy. Podeszła bliżej krzaków, ciągnąc za sobą zapierającą się łapkami Kluskę. - Sama zobacz, nic tam nie... o kurwa. - wymsknęło jej się wraz z kilkoma krokami do tyłu, przez co prawie potknęła się o psa. - Widziałam jakieś ślepia między drzewami, tam dalej. - powiedziała praktycznie na jednym wydechu, starając się opanować drżenie głosu. Nie widziała dokładnie co tam się skrywało, ale wystarczyło do tego, by ją przestraszyć.

harrie porterfield
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider spooky scary skeletons - halloween 2021 6 month feast - here's to us! 6 month feast - you're my only one dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter ernest hemingwhale - wyróżnienie aktywności sierpień 2021 pontoons and swimmers book worm you guys wanna start a fight? heart to heart a hard day's night wine&dine these boots are made for walkin' the queen's gambit tea is love, tea is life heavy scales copy printer argument friendly chats blood, sweat and tears tooth and claw pet me creatures of the night one does not simply walk into mordor this is the way you left me scream and shout i'll be there for you what's in your basket? majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk lipcowe zadanie - plaga komarów lipcowe kto zagra - amber monterey fall fair monterey fall fair - muddy boots monterey fall fair - start this fire
brak multikont

weterynarz, monterey bay aquarium
harrie porterfield
Awatar użytkownika
about me
Pani weterynarz w tutejszym oceanarium. Kocha brytyjską herbatę, włoską kawę, owoce morza i starą muzykę.
167 cm
26 lat
Cytuj

Post harrie porterfield ()

Wychodząc tego dnia na spacer nie podejrzewała, że coś tak mocno ją zaskoczy, przecież widziała w życiu już naprawdę wiele. Bez względu na to, czy chodziło o jej życie prywatne, czy też zawodowe. Kiedyś nawet na kilka miesięcy wyjechała do Afryki na staż, który pozwolił jej nabyć doświadczenie w pracy z dzikimi zwierzętami. Nie miała jednak do tej pory tak bliskiego spotkania z… wilkiem. Z krwi i kości, prawdziwym wilkiem, który przecież słyszała, że ostatnio kręcił się po okolicy. Wszystkich to dziwiło, władze, weterynarzy, leśniczych, przecież to nie było typowe zachowanie dla tych stworzeń, preferujących stadny tryb życia. Może został odrzucony? A może był chory? Harrie nie wiedziała co to mało oznaczać wszystko, lecz jedno było pewne – zbliżanie się do niego nie było zbyt rozsądne i mogło doprowadzić do sporej ilości problemów. Jeśli był zarażony wścieklizną to nawet nie chciała myśleć o konsekwencjach jego ugryzienia, czy to którejś z nich, czy też psa nieznajomej, który chyba jako jedyny miał dobrze rozwinięty system samozachowawczy. W odróżnieniu od Klusi one trochę naiwnie zaczęły zbliżać się do krzaków, bo tak, Harrie nie pozostawała w tyle i sama również zbliżała się coraz bliżej, aby dostrzec w końcu to, co tak przeraziło wszystkich dookoła. — Wilk — wyszeptała cicho, drżącym głosem. Już nie trzymała swojego gazu pieprzowego w kieszeni, wyciągnęła go i wystawiła dłoń z nim przed siebie. Powinna teraz rozważyć to, w którym kierunku wiał wiatr, co mogła zrobić, żeby ani one, ani pies kobiety nie był pokrzywdzony w tym wszystkim, jednak chęć ochronienia się była silniejsza i sprawiała, że Harrie nie myślała zbyt racjonalnie. — Powoli się wycofajmy, nie powinien tutaj być sam — będąc już na bezpiecznej odległości Harrie miała zadzwonić o pomoc, lecz teraz? Teraz chciała po prostu czym prędzej od tego stworzenia się oddalić. Zerknęła na swoją towarzyszkę, chcąc zobaczyć, czy dolatywały do niej słowa, które Harrie wypowiedziała. Miała nadzieję, że tak, że nie była na tyle sparaliżowana strachem, aby nie być w stanie reagować. Inną sprawą był pies, ale Kluskę zawsze mogły wziąć razem na ręce i zacząć zwiewać, grunt, żeby one same były gotowe przebierać nogami w odpowiednim tempie.

Sparta Shepherd
karo#8737
wydra za napisanie karty nagroda - bee mine bean - the graphic master ciri - the imaginative creator stevo - the multiholic misha - the aesthetic queen marty - the originator calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 otter love pontoons and swimmers cinemaniac don't go breaking my heart friendly chats let's get it on it's leviOsa not levioSA chimichangas pet me bingewatch all night these boots are made for walkin' wine&dine moving day i forgot that you existed marcowe kto zagra - Second Chance Thrift Store marcowe zadanie - zbiórka charytatywna marcowe zadanie - złodziej majowe zadanie - wilk fairytale reveal - ee-vah? horror reveal - it horror reveal - nagroda specjalna

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Miała praktycznie zerowe doświadczenie z dzikimi zwierzętami, nawet jeśli chodzi o te udomowione to również nie miała się czym szczególnie pochwalić. Wilki nie stanowiły żadnego wyjątku, którym mogłaby się teraz pochwalić, nie widziała nigdy dotąd żadnego na żywo poza bezpiecznymi murami zoo i nie spieszyło jej się, by to zmienić. Nie miała pojęcia, jak należy zachować się w przypadku spotkania takiego zwierzęcia - czy należy stać bez ruchu, czy może lepiej powoli się wycofywać tyłem, a może przodem? Sparta nie wiedziała tego, dlatego w pierwszej chwili wręcz skamieniała sparaliżowana strachem, nie potrafiąc się poruszyć.
Jasne, słyszała o tym, że w okolicy ostatnio pojawił się samotny wilk, ale nie zwróciła większej uwagi na tę informację. W końcu jakie istniało prawdopodobieństwo, że to akurat Sparta trafi na drapieżnika podczas jednego ze swoich spacerów? Wydawało jej się, że niewielka, jeśli nie praktycznie zerowa i teraz uświadomiła sobie, jak bardzo się myliła. Później będzie sobie to wypominać, na razie musi jakoś oddalić się wraz z Harrie i Kluską tak, by żadnej z nich nie stała się krzywda. Nawet zdrowy wilk stanowił dla nich zagrożenie, nie wspominając nawet o sytuacji, w której miałby wściekliznę.
- Wycofać się. Tak, to chyba dobry pomysł. - odezwała się, może trochę mało przytomnie, ale naprawdę się bała. Cała ta wcześniejsza pewność siebie gdzieś z niej wyparowała, a strach Kluski udzielił się również jej. Zdecydowanie nie spieszyło jej się do tego, by dalej sprawdzać, co może siedzieć w tych krzakach. Chociaż bardziej niż o siebie, bała się o Kluskę, bo, chociaż dla niej była najbardziej idealnym psem na świecie, to nie dawała jej nawet najmniejszej szansy w konfrontacji z wilkiem. Nie tylko w tej bezpośredniej, ale też w przypadku ucieczki. - To naprawdę prawdziwy wilk. - dodała jeszcze, głosem wyższym niż się myślała, ale naprawdę się bała.
Chwilę jej zajęło, zanim była w stanie ruszyć nogami i wycofać się o kilka kroków. Tym razem nie musiała ciągnąć za sobą psa, bo ten bez cienia protestu przyjął pomysł z taktycznym odwrotem.

harrie porterfield
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider spooky scary skeletons - halloween 2021 6 month feast - here's to us! 6 month feast - you're my only one dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter ernest hemingwhale - wyróżnienie aktywności sierpień 2021 pontoons and swimmers book worm you guys wanna start a fight? heart to heart a hard day's night wine&dine these boots are made for walkin' the queen's gambit tea is love, tea is life heavy scales copy printer argument friendly chats blood, sweat and tears tooth and claw pet me creatures of the night one does not simply walk into mordor this is the way you left me scream and shout i'll be there for you what's in your basket? majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk lipcowe zadanie - plaga komarów lipcowe kto zagra - amber monterey fall fair monterey fall fair - muddy boots monterey fall fair - start this fire
brak multikont

weterynarz, monterey bay aquarium
harrie porterfield
Awatar użytkownika
about me
Pani weterynarz w tutejszym oceanarium. Kocha brytyjską herbatę, włoską kawę, owoce morza i starą muzykę.
167 cm
26 lat
Cytuj

Post harrie porterfield ()

Nie wiedziała, jak zachowałaby się w tej sytuacji, gdyby nie znała tych wszystkich zasad, jakie panowały w sytuacji kontaktu z dzikimi zwierzętami. Prawdopodobnie zaczęłaby krzyczeć z prężenia i biec czym prędzej, nie zważając tak naprawdę na nic. Teraz była w odrobinę bardziej komfortowej sytuacji, choć też daleko jej było do stuprocentowo opanowanej przez Harrie. Bezpiecznie nie czuła się nigdy, kiedy miała kontakt z dzikimi zwierzętami i tym razem nic nie miało się różnić pod tym względem. Czy to był wilk, lew czy hiena, zawsze czuła się tak samo niepewnie i musiałaby być całkiem pozbawiona resztek szarych komórek, żeby w tym momencie podchodzić do całej tej sytuacji spokojnie i bez najmniejszej obawy. Cudem od losu było natomiast to, że posiadała przy sobie gaz, choć zdecydowanie nie był on reakcją na pogłoski o pojawiającym się w okolicy wilku. Gdyby pracowała w innym miejscu, być może nawet miałaby go przebadać, gdy przyjdzie już do schwytania zwierzęta, jednak w tym momencie pozostawało jej wyłącznie mieć nadzieje, że Jericho da jej znać, czy wilk był zdrowy. Bo tak, zamierzała zawiadomić kogo się tylko da, gdy już znajdzie się z kobietą w jakiejś bezpiecznej odległości od tego wszystkiego. Szła dzisiaj po prostu na spacer, spokojny spacer, bez żadnych planów na cokolwiek innego. Miała przemyśleć parę spraw, rozprostować kości, pooddychać świeżym powietrzem. Zamiast tego otrzymała jednak spotkanie z wilkiem, w które była pewna, że parę osób jej nie uwierzy. Na przykład dziadek, o czym nawet nie chciała za bardzo myśleć.
Powoli zaczęła wycofywać się razem z kobieta, wciąż spoglądając w ten jeden krzak, a także trzymając mocno dłoń zaciśniętą na gazie. Nie oddalała się także od swojej niespodziewanej towarzyszki spotkania, pewna, że pójście każda w swoją stronę nie byłoby najrozsądniejsze. Lepiej było trzymać się razem, tak długo jak to tylko było możliwe, bo tylko to dawało zarówno Harrie jak i nieznajomej pewność, że każda z nich, a także Kluska, nie są w niebezpieczeństwie. — Nie powinien być sam. Wilki są zwierzętami stadnymi, jeśli się oddzielił, to albo jest chory, albo ranny — powiedziała w skrócie to, co wiedziała o tych zwierzętach i co sama chyba potrzebowała usłyszeć na głos, żeby uporządkować całą posiadaną na ten moment wiedzę. I fakty z tego spotkania, które przyprawiało ją o szybsze bicie serca i strach, którego już dawno nie odczuwała.

Sparta Shepherd
karo#8737
wydra za napisanie karty nagroda - bee mine bean - the graphic master ciri - the imaginative creator stevo - the multiholic misha - the aesthetic queen marty - the originator calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 otter love pontoons and swimmers cinemaniac don't go breaking my heart friendly chats let's get it on it's leviOsa not levioSA chimichangas pet me bingewatch all night these boots are made for walkin' wine&dine moving day i forgot that you existed marcowe kto zagra - Second Chance Thrift Store marcowe zadanie - zbiórka charytatywna marcowe zadanie - złodziej majowe zadanie - wilk fairytale reveal - ee-vah? horror reveal - it horror reveal - nagroda specjalna

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Nie wiedziała, jak powinna zachować się w takiej sytuacji, dlatego powtarzała to, co robiła nieznajoma. Nie mogła mieć pewności, czy ona się na tym znała, ale na razie nic, co powiedziała czy zrobiła nie było szczególnie kontrowersyjne ani nierozsądne. Gdyby Sparta była tu sama, zapewne po prostu stałaby w miejscu, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, trzymając przy sobie Kluskę i mając nadzieję, że wilk nie zainteresuje się nimi i sobie pójdzie. Nie miała pojęcia, czy był to dobry plan, ale z dużym prawdopodobieństwem tylko do tego byłoby zdolna - albo wręcz przeciwnie, do panicznej ucieczki, byle jak najszybciej oddalić się od miejsca spotkania dzikiego zwierzęcia. Nie miała w sobie aż tyle odwagi czy chęci poczucia adrenaliny, by ciągnęło ją do takich atrakcji. Później z całą pewnością zanotuje sobie w pamięci, żeby po powrocie do domu poczytać trochę w internecie na temat spotkań z dzikimi zwierzętami mogącymi zrobić jej krzywdę na ich terytorium, tak na wszelki wypadek. Chociaż dwukrotne spotkanie wilka było jeszcze bardziej nieprawdopodobne, to po dzisiejszej sytuacji wolała jednak być przygotowana na taką ewentualność.
Chyba lepiej dla nich byłoby, gdyby wilk był ranny. Sparcie wydawało jej się, że wtedy istniała większa szansa na to, że po prostu odejdzie w swoją stronę, nie chcąc zbliżać się do człowieka. Chory mógłby zachowywać się nieprzewidywalnie i agresywnie. Nie miały jednak wpływu na stan wilka i mogły ewentualnie jedynie gdybać, gdyby tylko chciały. Sparcie teraz nie w głowie było zastanawianie się nad tym, co było zwierzęciu, że krążyło samotnie po okolicy, ale to, że było same było dla niej raczej dobrą wiadomością. Całej watasze ciężej uciec niż jednemu wilkowi, więc naprawdę miała nadzieję, że w innych krzakach krzakach chowa się reszta wilczej rodziny.
- To raczej nie powinien nas zaatakować, prawda? Po prostu się wycofajmy, tak chyba będzie najlepiej. - powiedziała, nieudolnie starając się powstrzymać zdradzieckie drżenie głosu, które sugerowało, że naprawdę się bała. Była to jednak pierwsza taka sytuacja w jej życiu, więc czuła się w zupełności usprawiedliwiona. Pójście powoli dalej w swoją stronę, byle jak najdalej od wilka wydawało jej się być teraz jedyną sensowną opcją, bo zostanie tu i czekanie raczej nie wchodziło w grę. Tym bardziej, że Sparta odpowiedzialna była również za Kluskę, a jej reakcji nie sposób było przewidzieć, nawet jeśli jak dotąd nie robiła nic poza kuleniem się ze strachu.

harrie porterfield
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider spooky scary skeletons - halloween 2021 6 month feast - here's to us! 6 month feast - you're my only one dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter ernest hemingwhale - wyróżnienie aktywności sierpień 2021 pontoons and swimmers book worm you guys wanna start a fight? heart to heart a hard day's night wine&dine these boots are made for walkin' the queen's gambit tea is love, tea is life heavy scales copy printer argument friendly chats blood, sweat and tears tooth and claw pet me creatures of the night one does not simply walk into mordor this is the way you left me scream and shout i'll be there for you what's in your basket? majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk lipcowe zadanie - plaga komarów lipcowe kto zagra - amber monterey fall fair monterey fall fair - muddy boots monterey fall fair - start this fire
brak multikont

weterynarz, monterey bay aquarium
harrie porterfield
Awatar użytkownika
about me
Pani weterynarz w tutejszym oceanarium. Kocha brytyjską herbatę, włoską kawę, owoce morza i starą muzykę.
167 cm
26 lat
Cytuj

Post harrie porterfield ()

Trochę żałowała w tym momencie, że nie pracowała w żadnym gabinecie weterynaryjnym, a w oceanarium. Bycie w miejscu, do którego przywiozą rannego, uśpionego wilka było czymś, co by zdecydowanie mocno podekscytowało Harrie i sprawiło, że pchałaby się do zwierzęcia pierwsza. Czy miała problemy ze zdroworozsądkowymi zachowaniami? Być może, nie mogła tego wykluczyć. Musiała jednak przyznać, że na ten moment jej myśli krążyły z jednej strony od strachu o to, co też mogło im to zwierzę zrobić po ekscytację, jak takie bliższe spotkanie mogło wyglądać. Nie było to rozsądne, to drugie myślenie, dlatego też odsuwała je jak najdalej od siebie, przekonana, że lepiej będzie dla wszystkich, jeśli nie pozwoli sobie na zagłębianie się w to. Przyjdzie czas na rozważania o nim później, kiedy uda im się już uciec od zwierzęcia i zapewnić sobie bezpieczną odległość.
Odwracała się za siebie zdecydowanie częściej, niż ktokolwiek by podejrzewał, że można. Szukała jednak wzrokiem za każdym razem wilka, upewniała się, że nie idzie za nimi, że nie planuje ataku gdzieś znienacka. Musiał być ranny albo chory, innego prawdopodobieństwa nie wiedziała. I tylko miała nadzieję, że leśniczy szybko znajdzie go i zapewni mu bezpieczeństwo, którego na pewno zwierzę poszukiwało w tym trudnym dla niego momencie. Pozostawienie sam na sam, bez swojej watahy musiało być dla niego problematyczne.
— Nie powinien, chyba nawet za nami nie idzie, na szczęście — szepnęła z naprawdę wielką ulgą, spoglądając to na nieznajomą to na jej psa, mając nadzieje, że żadne z nich nie było blisko jakiegoś omdlenia z tego stresu. O ile wiedziałaby jak ratować w takiej sytuacji czworonoga, to prawda była taka, że Harrie dużo gorzej radziła sobie z pierwszą pomocą w stosunku do ludzi. Było się czym chwalić? Niezbyt, jednak takie były fakty i jedyne co mogła w tej kwestii blondynka zrobić, to wybrać się na jakiś kurs z tego zakresu. Póki co nie miała za bardzo na to czasu i energii, ale może, kiedy wszystko w jej życiu się uspokoi? Była spora szansa ku temu. — Nic wam nie jest? — spytała, kiedy udało im się odejść na bezpieczną odległość, która dała Harrie chociaż cząstkowe poczucie, że już nic im nie grozi, że wilk nie powinien za nimi w tym momencie już ruszyć.

Sparta Shepherd
karo#8737
wydra za napisanie karty nagroda - bee mine bean - the graphic master ciri - the imaginative creator stevo - the multiholic misha - the aesthetic queen marty - the originator calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 otter love pontoons and swimmers cinemaniac don't go breaking my heart friendly chats let's get it on it's leviOsa not levioSA chimichangas pet me bingewatch all night these boots are made for walkin' wine&dine moving day i forgot that you existed marcowe kto zagra - Second Chance Thrift Store marcowe zadanie - zbiórka charytatywna marcowe zadanie - złodziej majowe zadanie - wilk fairytale reveal - ee-vah? horror reveal - it horror reveal - nagroda specjalna

ODPOWIEDZ