If you're feeling down, here's the remedy
Zachęcamy do zapoznania się z najnowszym ogłoszeniem, w którym znajdziecie najaktywniejsze postacie zeszłego miesiąca oraz informację o remoncie!
Zestaw nowych zadań miesiąca możecie znaleźć pod tym linkiem.
Hasło do konta universal person to monterey.
Zablokowany
burmistrz, monterey town hall
Awatar użytkownika
about me
Of all the flowers you picked,
I knew you would forget
Forget-me-nots
164 cm
50 y/o
wydra za napisanie karty world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh

Post ()

Jolene Lovecraft
from skyline forest
data i miejsce urodzenia
15/02/1971; Monterey
orientacja seksualna
Demiseksualna
stan cywilny
Mężatka
miejsce pracy
Monterey Town Hall
stanowisko
Burmistrz
znak zodiaku
Wodnik
największa fobia
brak
znaki szczególne
Szeroki uśmiech i wiecznie wyprostowane blond włosy
choroby
brak
alergie
brak
nick
echo
forma kontaktu
discord + pw
narracja/czas
trzecia osoba + czas przeszły
na co się nie zgadzasz w rozgrywkach
żadnych 365 dni czy innych pięćdziesięciu twarzy Greya
wizerunek postaci
Jennifer Aniston
Nie mogła mieć wtedy więcej, niż kilka lat. Drobna, ciągle trzęsąca się, ręka matki obejmowała jej własną - kobieta trzymała ją mocno, jak gdyby była jedyną rzeczą, która utrzymywała ją przy życiu. Wszystko zdaje się być w czerni i bieli. Jeden oddech. Potem drugi. Mała dziewczynka w czarnej sukience, która ewidentnie nie rozumiała do końca, co się dzieje; lecz zanosiła się płaczem, a jej desperackie wołanie niosło się przez cały cmentarz. Kobieta, która stała koło niej, nie miała nawet sił, by spróbować ją uspokoić. Dziecko rozpaczliwie potrząsało jej dłonią, próbując zwrócić na siebie jej uwagę - jednak ona jedynie patrzyła się na trumnę, która była powoli opuszczana do wykopanego dołu w ziemi.
Potem wszystko obracało się w nicość.

***

Jako dziecko, nie pamiętała żadnego pogrzebu. Nie pamiętała smutku swojej rodzicielki i chłodnego wiatru, który wiał na cmentarzu. Długo nie zaprzątała sobie tym głowy; jakoś nie przyszło jej na myśl, że mogło się kiedyś coś złego stać.
Dzieciństwo miała dobre. Mimo że wychowywana przez samotną matkę; z jakiegoś powodu nigdy nie brakowało im pieniędzy. Jolene miała fundusze na większość swoich zachcianek, ale - choć może trochę rozpieszczona - nie była niewychowanym gówniarzem, który uważał, że wszystko w życiu mu się należy.
Za to od zawsze była duszą towarzystwa, już nawet jako dziecko. Wszędzie jej było pełno; czy to na rodzinnych imprezach, czy to gdzieś w przedszkolu; a potem w szkole. Do każdego podchodziła, zadawała milion pytań - wygłupiała się i radośnie skakała dookoła, śpiewając jakieś piosenki, choć nawet nie znała do nich dobrze tekstu. Jej rodzicielka mówiła zawsze, że to dobra cecha. Bardzo dobra cecha. Że będzie jej przez to w życiu łatwiej. A choć wtedy Jolene nie wiedziała, o co jej chodziło, to cieszyła się z tego, że kobieta była zadowolona.
Prawdy o tym, co wydawało się jej ledwie wymysłem dziecięcej wyobraźni, dowiedziała się dopiero w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Ot, po prostu, któregoś pięknego dnia, gdy wróciła do domu, matka wzięła ją na bardzo poważną rozmowę do kuchni. Wyjaśniła, że owszem, niespodzianka, ojca miała - tyle, że zmarł. W jakimś nieszczęśliwym wypadku samochodowym, jak wracał z pracy; kiedy Jolene była jeszcze malutka.
To wtedy dopiero dowiedziała się, że jej ojciec pełnił funkcję burmistrza Monterey.

***

Z wieściami, którymi uraczyła ją jej rodzicielka, nie umiała pogodzić się przez całą podstawówkę. Nie chciała o tym w ogóle rozmawiać, wypierając z siebie to, że taka rozmowa w ogóle miała miejsce. Skończyło się to dopiero na początku liceum - gdzie Jolene z powrotem stała się duszą towarzystwa. Skorupa, w której się zamknęła, pękła, jakby przez jedną noc. Może po prostu potrzebowała dojrzeć do tych informacji? To wtedy postawiła sobie za cel, że nie pozwoli, by swoiste dziedzictwo ojca zniknęło. Od tamtego dnia non-stop wypytywała matkę o niego, chcąc dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Zaczęła udzielać się we wszystkim, w czym tylko mogła - w wolontariacie, w lokalnych aktywnościach społecznych dla nastolatków, pomagała innym. Oczywiście, jej oceny na tym dość cierpiały; ale zwykle robiła tak, by chociaż zdać. Wszystko szło po jej myśli.
Aż do jednej, pamiętnej nocy.
W liceum Jolene zaczęła spotykać się z chłopakiem. Cóż mówić - zabujała się w nim po uszy. On, zdawał się też. A jak wiadomo, przy mocnym uczuciu często występuje namiętność.
No i tak im ta namiętność przysoliła, że wylądowali w łóżku. Mieli wtedy około siedemnastu lat. Niby już jakoś powoli wkraczający w dorosłość; a jak durnie zapomnieli o zabezpieczeniu. Co poskutkowało tym, że dziewięć miesięcy później (tyle dobrego, że chociaż wtedy już oboje ukończyli osiemnaście lat) urodziły się... Bliźniaki. Bo jak wpaść, to na całego, nie?
Przeszli już wiele kłótni, dyskusji i podjęli wspólnie decyzję - nie oddają. Robią, co mogą, żeby wychować.
I, z pomocą rodziców obojga nastolatków, jakoś im to szło. Chyba nawet nie tak źle.
***
Lata mijały, a oni - o dziwo - nadal byli razem. Dzieciaki rozwijały się jak szalone. I choć było ciężko, bo Jolene wybrała się na studia na administrację publiczną. Miała na tyle punktów, że się dostała, a samą szkołę wyższą skończyła z nienajgorszymi wynikami. Tylko wtedy nieco odpuściła aż takie angażowanie się w życie publiczne Monterey - tylko dlatego, że musiałaby chyba nie spać, żeby to jakoś ze sobą wszystko pogodzić.
No, ale po skończeniu nauki, znowu do tego wróciła, z jeszcze większą ilością werwy. Bez pomocy rodziców pewnie nadal by sobie nie dali rady. Oboje znaleźli dobre prace w miasteczku - Jolene zatrudniła się w ratuszu, z nim bezpośrednio wiążąc swoją przyszłość. Niektórzy tam pamiętali jeszcze jej ojca; podobno wcale nie był złym burmistrzem, tylko miał bardzo krótką kadencję przez ten wypadek.
I tak im mijały lata. W międzyczasie pojawiły się kolejne dzieciaki (chociaż teraz już mogli sobie pozwolić na opiekunki i tym podobne) - jakim cudem od tych pieluch i smoczków nie zwariowali, tego Lovecraft nie wie do dziś. Jolene nadal angażowała się w życie społeczności (czasami próbując też wciągnąć do tego swoje dzieci, z mniejszym lub większym powodzeniem). Chociaż było to z pewnością dość wyczerpujące, nigdy na chwilę się nie zatrzymała - nie czuła większych żali czy chęci poprawienia czegoś z przeszłości. Mimo narastającego wieku, nadal była bardzo towarzyska; uśmiechnięta, ale uparta jak osioł, nie bała się przemówić do słuchu nawet swojej rodzinie.
Cała ta ciężka praca w końcu jednak opłaciła się. Jolene, w wyniku ostatniego głosowania, została wybrana na burmistrza Monterey. Popłakała się wtedy jak bóbr - aż ją mąż musiał uspokajać.
Choć wszystko to zaczęła robić tylko z powodu swojego ojca, koniec końców stało się to jej własnym marzeniem - i to takim, które się jeszcze spełniło.
echo

California's "First" City, city of monterey
Awatar użytkownika
about me
your hand in mine, the tide washed our names from the shore
0 cm
0 y/o
california's "first" city

Post ()

akcept
Twoja karta została zaakceptowana. Gratulujemy i zapraszamy do gry!
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Monterey, zajrzyj tutaj. W miasteczku funkcjonują też kółka szkolne, drużyny sportowe i kluby dla dorosłych, o których możesz dowiedzieć się więcej tutaj.
Zachęcamy do założenia relacji, telefonu i kalendarza, które ułatwią znajdowanie rozgrywek i ustalanie wątków z innymi postaciami.

Życzymy dobrej zabawy!
monterey
brak multikont

Zablokowany